AK Typ 2 7,62x39 CW2434 1952r
Cechy
- Kaliber 7,62x39
- Producent Iżewsk, ZSRR
- Rok produkcji 1952
- Stan techniczny broń używana w stanie bdb, lufa dst
Do zakupu produktow koncesjonowanych konieczne jest posiadanie odpowiedniego pozwolenia.
Opis produktu
☭ Kałasznikow AK (Typ 2, 1952) – „Weteran Zimnej Wojny, Który Widział Wszystko” Przed Państwem absolutny biały kruk i marzenie każdego purysty historycznego: oryginalny, radziecki Kałasznikow Typ 2 z 1952 roku. To nie jest kolejna nudna, błyszcząca propozycja z fabrycznego magazynu. To potężny kawał żelastwa z czasów, gdy Józef Stalin jeszcze żył, miał się dobrze i osobiście doglądał, czy imperialistyczny wróg ma się czego bać. Egzemplarz nosi dumną sygnaturę numeru seryjnego CШ2434 (lub coś bardzo bliskiego tej uroczej cyrylicy, której radziecki robotnik nie dobił do końca, bo spieszył się na przerwę papierosową). 🛠️ Konstrukcyjny majstersztyk (i logistyczny dramat) lat 50. Typ 2 to ten moment w historii ZSRR, kiedy genialni radzieccy inżynierowie zdali sobie sprawę, że ich pierwszy pomysł (Typ 1 z tłoczoną komorą) był tak fatalny, że karabiny gięły się od samego patrzenia na nie. Co zrobili? Uznali, że zamiast finezji użyją brutalnej siły. Ten karabin ma komorę zamkową frezowaną z jednego, litego bloku stali. Radziecka gospodarka planowa uznała, że marnowanie 80% surowca na wióry to genialny koszt alternatywny dla potęgi proletariatu. Efekt? Karabinek jest ciężki jak sumienie politruka, pancerny i absolutnie niezniszczalny. Do tego ma charakterystyczną dla Typu 2 wstawkę łączącą kolbę z komorą – element tak przekombinowany, że szybko z niego zrezygnowano, co czyni ten rocznik wybitnie rzadkim kąskiem kolekcjonerskim. 🎨 Stan wizualny: Estetyka „Mad Maxa” Oksyda? Starta do żywej, surowej stali. Ten karabin nie leżał pod kocem. On był noszony, czołgany, rzucany o pancerze transporterów i czyszczony zapewne kawałkiem starej fufajki nasączonej olejem napędowym. Wygląda tak klimatycznie, że żadne sztuczne postarzanie w filmach z Hollywood nie ma do niego podjazdu. 🔢 Zgodność numeryczna: „Towarzyszu, nie bądźcie śmieszni!” Jeśli szukasz karabinu, w którym numer na suwadle zgadza się z numerem na klapie, rurze gazowej i bezpieczniku... to szukaj dalej. Zgodność numeryczna w tym egzemplarzu to piękny mit. W radzieckich armijnych warsztatach naprawczych nikt nie bawił się w dopasowywanie numerków. Kiedy Iwan czy Sasza rozbierali dwadzieścia kałachów do czyszczenia w jednym korycie, składali je z powrotem metodą „co pierwsze wpadnie w rękę”. Dzięki temu masz w rękach prawdziwy, żywy miks historii i dowód na to, jak działała logistyka Układu Warszawskiego. ⚙️ Stan techniczny: Chodzi jak szwajcarski zegarek (tylko taki młotkiem ciosany) • Mechanicznie: Stan bardzo dobry. Mechanizmy są spasowane z tradycyjnym, radzieckym luzem (dzięki czemu karabin strzela nawet zasypany piaskiem i błotem), wszystko działa pewnie i bez zacięć. • Lufa: Stan dostateczny. Chrom w przewodzie lufy wciąż dumnie walczy o przetrwanie, ale miejscami widać już ubytki i ślady po tysiącach wystrzelonych kulek z korozyjną spłonką. Do tarczy olimpijskiej z tego nie ustrzelisz, ale wiadro na 100 metrach wciąż ma spore kłopoty! 💡 Dlaczego warto? To nie jest broń dla kogoś, kto chce postawić karabin w gablocie obok kryształów. To propozycja dla prawdziwego konesera, który chce poczuć ciężar wczesnej Zimnej Wojny. Typ 2 z 1952 roku na rynku wtórnym pojawia się raz na kilka lat – większość z nich skończyła jako przetopiony złom albo dogorywa w Afryce.